(nie)spełnione ambicje 20-latków
6 listopada 2008, 20:40 Komentarzy: 1 |
Ocena: 4.00 (1 głos)
Autor: Hanka
Dawniej za młodu...
"Dawniej za młodu..." nieustająco słyszymy od naszych dziadków. Więc tak naprawdę co za" tego młodu"? Bawić się? Uczyć? Pracować?
Ktoś kiedyś bardzo ładnie to nazwał "kryzysem ambitnej 20latki". Sama studiuję zaocznie i pracuję na pełny etat i coś mi się wydaje, że ten problem stał mi się bardzo bliski.
Ostatnio podczas rozmowy z Panem taksówkarzem, o tym, co robię w Krakowie, usłyszałam pytanie, którego bardzo nie lubię - "Chce się Pani tak męczyć?" . No więc właśnie... Czy chce mi się tak męczyć? Otóż chyba właśnie nastały czasy, kiedy to stateczność i brak samodzielności finansowej powoduje u większej części młodych ludzi wyrzuty sumienia, poczucie winy i wstyd.Wiadomo, że swoje daje wychowanie i ogólna sytuacja finansowa w domu, ale z tego co mogę zaobserwować do pracy idą już nie tylko "zaoczni" ale i "dzienni" studenci. Swoje też robią wyjazdy młodych ludzi za granicę, i usamodzielnianie się coraz młodszej młodzieży, co również daje pozostałym pewien kontrast do samego siebie,przynoszący wniosek -"no to jak inni pracują, to może ja tez powinienem,fajnie by było mieć swoją kasę ". Sama pierwszy raz wyjechałam do pracy mając niespełna 18 lat. I to nie dlatego, że moja rodzina nie miała środków na życie. Wręcz przeciwnie, wyjechałam, bo czułam się niezręcznie,że mam okazję się usamodzielnić,a tego nie robię.
W Polsce też nietrudno o znalezienie pracy.Niestety student dla pracodawcy jest w pewnym sensie tanią siłą roboczą...I tu zaczynają się problemy. Mając 20, 20-kilka lat, chcielibyśmy już coś w życiu osiągnąć. Najlepiej to mieć już swój samochód, dom, wyjeżdżać 2 razy w roku na wakacje. Ale rzeczywistość "troszeczkę" odbiega od naszych wyobrażeń i najczęściej kończy się to tak, że nasze wygórowane ambicje i brak cierpliwości nie przynoszą ani pieniędzy ani miodu dla swojego ego. Zrezygnowani, nieusatysfakcjonowani i zawiedzeni najczęściej popadamy w stan, że tak to nazwę, "pro-dojrzałego buntu" a nasze wizje o młodym- bogatym leżą w gruzach.
I teraz możemy zadać sobie pytanie, czy należy szukać winnych czy też dziękować tym, którzy doprowadzili do tego, że poczuwamy się do obowiązku prowadzić dorosłego życia w wieku, w którym jedyne co nas powinno interesować, to żeby mieć 10 zł w kieszeni na wieczorną posiadówkę ze znajomymi...