Malała i malała
6 listopada 2008, 19:51 Komentarzy: 0 |
Ocena: 3.00 (3 głosy)
Autor: Gypsy
Jak sama siebie okradała z "tych" myśli...

źródło: http://images.google.pl/imgres ?imgurl=http://www.nonko.friko .pl/media/galeria_1/dziewczynk a.jpg&imgr
Malała i malała…Codziennie okradała siebie samą z drobiny tego co nazywała światem ..lecz gdzieś indziej, równolegle budowała własną przestrzeń, w której sekundami szukała kawałka czasu na bycie sobą.. tam subtelnie i powoli dotykała myśli.. powtarzała partiami wspomnień te same gesty.. zaciskała dłonie Nadzieją, zbliżała podmuchem Marzeń do oczy wypełnionych dotykiem przeszłości… Codziennie uciekała od tego co zadawało jej taki ból.. uciekała od samej siebie.. na płaszczyźnie zamkniętego w sobie lęku stawiała codziennie własne ja staczając pojedynek o oddech.... łzami kreśliła nieśmiało sens bycia.. selekcjonowała ostrożnie każde tchnienie, które wymyśliła otwierając przestrzenie swej Duszy.. jej lekki dotyk inspirowany ciszą umysłu śledził to co istotne w prawdzie zwanej życiem… Nigdy nie zamknie tego co zwykła przedstawiać jako idealne pragnienie swej kruchej egzystencji… Stała się więźniem własnego psychicznego funkcjonowania.. Wymagano od niej, by myślami ukazała światu siłę upadku dotychczasowej pasji ..jednak Ona inspirowana pragnieniem poznania odległych Nadziei, każdego dnia zakradała się cichutko w magiczne miejsce swych wyobrażeń jutra trzymając w dłoniach świat oślepiony ciepłem uczuć.. Dłonie biegły by dosięgnąć tajemnicy tak upragnionej dotykiem cienia bezpieczeństwa, który oczyma wyobraźni widziała ilekroć opadały depresyjnie jej zmęczone błagania… Przesiąknięta banalnością tego co nazywała Szczęściem nie umiała odnaleźć nawet drobiny entuzjazmu we wszystkim .. ironia jej wytrwałości w ty, że jeszcze była zaskakiwała ją codziennie innym odcieniem zadawanego jej bólu…Gasiła go chwilami.. Pozory w jakich żyła nauczyły ją, jak szybko paranoja bycia słabym oddaje nam to co gubimy.. zabierając w zamian oddech.. szybko zrozumiała, że to co zespala każdą jej komórkę to porażający strach ..strach, że nigdy nie odzyska siebie.. Istotą jest spojrzenia stał się obraz przeszłości zamknięty w Nadziei… postrzegała świat jako ułudę ludzkich ambicji, dla Niej liczyło się tylko to co schowała tak głęboko, że żadna siła nie była w stanie nawet drgnąć jej samej.. Kawałki siebie pogubione w świecie, w którym nauczono ją jak się odchodzi, zbierała sukcesywnie starając się jakoś przetrwać.. Artystka życia , chciała nią być.. nie brakowało jej inspiracji bo myśli było tysiące.. obrazów setki.. a uczucie.. zawsze było.. i będzie jedno.. to samo..
Malała i malała, aż zniknęła zupełnie– tak jakby nie istniała nigdy…